środa, 21 października 2015

#2

Pierwsze 3 tygodnie zleciały nie wiadomo kiedy. Jestem przerażona pędzącym czasem i tym, że kolejnego kolokwium z anatomii został tydzień a ja jeszcze nic nie ogarnęłam. Zna ktoś jakiś dobry sposób na naukę anatomii?! Help!
Ale od początku...
Pierwszy tydzień minął pod hasłem zapoznawania się z prowadzącymi, ludźmi z roku i ogólnie sielanka. Wszyscy mili, grzeczni i jeszcze do tego wszystkiego tęczy i jednorożca brakowało.
Fajnie przestało być gdy przed pierwszymi ćwiczeniami z anatomii gdy już wszyscy staliśmy ubrani w nasze piękne, białe i wyprasowane fartuszki i chustki przed wielkimi szklanymi drzwiami prowadzącymi na korytarz gdzie znajdują się sale prosektoryjne mijali nas studenci z 1 roku lekarskiego i rzucili hasło "Trupy leżą na stołach". Po tym jakieś 3/4 ludzi zrobiło się dosłownie zielona i oczywiście zrobiło się zamieszanie, przeżywanie i nie wiadomo co jeszcze. Jak się potem okazało nie było niczego strasznego i w dodatku mieliśmy łączone zajęcia z inną grupą, bo nie było naszego asystenta. Tak btw to ćwiczeń z anatomii miałam już 3 i "trupa" dalej nie widziałam, bo asystent myśli, że się boimy. Ale anatomia ciągle spędza mi sen z powiek, tzn prawie w ogóle nie śpię, bo albo nie mogę, bo się uczę albo nie mogę zasnąć. W efekcie pod oczami mam coś, przez co wyglądam jakbym była pobita.
Trochę strachu napędziły nam też podstawy pielęgniarstwa, gdzie na drugich ćwiczeniach usłyszeliśmy "Ćwiczcie sobie jeszcze kilka minut, bo dzisiaj zaliczenie". Okazało się, że i tak wszyscy dostali 4 i to bez żadnego problemu.
Oprócz tego, że moim największym marzeniem jest się w końcu wyspać i nie straszyć ludzi, a w szczególności chłopaka, który i tak widzi mnie średnio co 2 tygodnie, bo częściej na trasie Lublin- Warszawa, Warszawa- Lublin kursować nie dajemy rady to i tak wiem, że wybrałam dobrze i że jestem w miejscu, w którym powinnam być :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz